poniedziałek, 14 listopada 2011

Kadafi nie żyje. Wszyscy się cieszą tylko nie ja.

Krótko a treściwie.
Katafiego nie żal mi wcale, aniołem ten Pan nie był. Natomiast nie odkrywam chyba Ameryki twierdząc, iż jedynym powodem jego usunięcia była chęć położenia łapy na ropie. Odstrzał Kadafiego pociągnie za sobą destabilizacje regionu, i pozwoli na rozkwit ekstremistycznych środowisk muzułmańskich. Co dotkliwie odbije się na świecie zachodnim. Dopóki świat zachodni nie zrozumie, że w świecie arabskim istnieje struktura plemienno-klanowa w której, głowa najsilniejszego klanu panuje nad resztą klanów i wdraża swoje prawo i zasady dopóty owy świat zachodni będzie kręcił pętle na własną szyje. Dodajmy do tego posunięty do granic absurdu liberalizm zachodu w kwestii praw mniejszości religijnych i przepis na społeczno-religijną krwawą rewolucje gotowy. Osobiście nie mam nic do szeroko pojętych mniejszości wszelakich. Stawiam jedynie jeden jedyny warunek przyjechałeś z kraju A do kraju B dostosuj się  do jego warunków i norm społecznych. Gdziekolwiek nie pojadę, nie będę próbował tam ustanawiać nowej małej Polski. Z tego samego powodu nie życzę sobie w europie prawa szariatu. Ok módl sie waść do Allacha  ucz dzieci języka ich ojców niech wiedzą gdzie ich korzenie. Jeżeli chcesz respektowania prawa koranicznego wracaj tam gdzie ono w sposób naturalny funkcjonuje, czyli tam skąd przyjechałeś. Jak można żądać dla siebie wszelkich praw wynikającej z europejskiej karty praw  jednocześnie żądając akceptacji zachowań będących ich stu procentowym zaprzeczeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz